>>> WRÓĆ DO PIERWSZEJ CZĘŚCI ROZMOWY <<<

Czy po substancje psychodeliczne powinniśmy sięgać wyłącznie w celach leczniczych/terapeutycznych?

Ciężko jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje się, że ze względu na cierpienie psychiczne i psychosomatyczne wielu osób, terapeutyczne zastosowanie ma tu pierwszeństwo i moim zdaniem posiadanie prawa do uczestniczenia w takiej terapii nie powinno podlegać jakiejkolwiek dyskusji. W chwili obecnej jest wiele substancji o znacznie groźniejszych oraz neurotoksycznych właściwościach, które znajdują zastosowanie medyczne. Mam tu na myśli m.in. morfinę (blisko spokrewnioną z heroiną) oraz amfetaminę (stosowaną w lekach na ADHD). Psychodeliki mają zarówno niską neurotoksyczność jak i najniższy spośród substancji psychoaktywnych potencjał uzależniający, o niebo mniejszy niż alkohol czy nikotyna! Tak więc utrzymywanie obecnego stanu jest wysoce niemoralne wobec osób najbardziej potrzebujących.

Wydaje mi się jednak, że nie powinniśmy zabraniać ich używania również osobom które chcą stosować je do celów innych niż terapeutyczne, przykładowo w celach duchowych bądź religijnych. Patrząc z tej perspektywy, obecny stan prawny jest pogwałceniem swobód obywatelskich.

Oczywiście należy tu podkreślić, że stosowanie psychodelików niesie za sobą również pewne zagrożenia, głównie natury psychologicznej. Jednak dotychczasowe badania naukowe i doniesienia sugerują, że zagrożenia te związane są raczej z niewłaściwym stosowaniem tych substancji aniżeli z substancjami samymi w sobie. Powinniśmy zatem zadbać o stworzenie odpowiedniego kontekstu do ich zażywania, tj. np. do stworzenia ośrodków w których każdy będzie mógł przyjąć wybraną substancję pod opieką wyspecjalizowanych do asystowania w tym procesie osób. 

Jakie korzyści przynosi zażycie substancji psychodelicznych osobom „zdrowym”? 

Cieszę się że ujęła Pani „zdrowych” w cudzysłowie 🙂 Zdrowie psychiczne to określenie o dość nieostrych granicach, a badania wykazują, że w przeciągu naszego życia ponad połowa z nas zazna istotnych problemów natury psychicznej. Wydaje się więc, że m.in. w Polsce, ze względu na traumy których doświadczaliśmy jako naród (wojny, okupacje, przemiany systemowe), problem może być większy niż w innych krajach wysoko uprzemysłowionych. Współczesne badania potwierdzają bowiem wpływ traum na występowanie wielu problemów psychicznych – depresji, lęku, uzależnień, wymieniając jedynie te najważniejsze.

Wracając do pytania – szacuje się więc, że psychodeliki mogą znaleźć wiele pozamedycznych zastosowań. W latach 60 przeprowadzono niezwykle ważne oraz ciekawe badania dotyczące wpływu tych substancji na ludzką kreatywność i innowacyjność. Zarówno fenomen powszechnego używania tych substancji w Dolinie Krzemowej jak i wiele współcześnie wykorzystywanych technologii, a nawet nagród Nobla może potwierdzać znaczący potencjał psychodelików w tym obszarze.

Psychodeliki mogą również stanowić istotne narzędzie w poszukiwaniu odpowiedzi na fundamentalne, egzystencjalne pytania związane z naszym życiem: “kim jesteśmy? “po co istniejemy?”, “czy jest w tym wszystkim jakikolwiek sens?”, “czym jest świadomość?” i “co to znaczy być świadomym?”

Badania pokazują, że u osób które doświadczyły stanów psychodelicznych wzrasta świadomość ekologiczna oraz radykalnie zmienia się stosunek do świata przyrody i innych istot żywych – zwierząt i roślin. Stosowanie tych środków może mieć więc kluczowe znaczenie dla przetrwania życia na naszej planecie.

W jakim wieku najwcześniej powinniśmy sięgać po psychodeliki? I czy istnieje (zdrowo-rozsądkowa) górna granica wieku?

Psychodelików oraz innych substancji psychoaktywnych nie powinny stosować osoby niepełnoletnie, a badania neurobiologiczne wskazują, że w miarę bezpieczną granicą jest wiek dopiero około 24 lat. Do tego czasu dochodzi bowiem jeszcze zarówno do rozwoju mózgu jak i kształtowania osobowości. Wiem, że ta wypowiedź może być kontrowersyjna i rozczarowująca dla wielu młodszych osób.. Przykro mi, ale jednak wydaje mi się, że naprawdę warto zaczekać.

Dodatkowo, jeżeli inicjacja psychodeliczna nastąpi jeszcze później, kiedy zdobędziemy jeszcze więcej doświadczeń życiowych (zarówno tych pozytywnych jak i tych negatywnych) wglądy wyniesione z doświadczeń psychodelicznych mają szanse być cenniejsze i bardziej transformujące.

Jeżeli chodzi o górną granicę wieku to wydaje mi się, że wiąże się ona raczej z ogólną kondycją, trybem życia i chorobami których doświadczamy. Niektóre substancje mogą np. podnosić ciśnienie, warto więc mieć to na uwadze.

Jak często to za często? 😉

Po pierwsze należy podkreślić, że klasyczne psychodeliki nie uzależniają fizycznie. Głębokość, oraz radykalny, transformujący wpływ tych substancji powodują, że większość ludzi nie będzie miała potrzeby przyjmować ich częściej aniżeli raz na kilka miesięcy a nawet lat. Oczywiście jest część populacji która będzie chciała stosować je częściej, ale wydaje się też, że tak duża częstotliwość nie ma większego sensu. Przynajmniej jeżeli mówimy o dużych dawkach psychodelicznych. Naturą tych doświadczeń jest bowiem nie „haj” i błogość, ale raczej zróżnicowane doświadczenia, zarówno piękne i ekstatyczne jak i (o czym już wspomniałem) trudne emocjonalnie. Wymagany jest też czas, aby móc w pełni zintegrować te doświadczenia. 

Zażywając substancje psychodeliczne sięgamy do głębokich warstw naszej podświadomości, nie każdy może być na to gotowy, czy są jakieś sposoby na to, aby ocenić czy taka forma terapeutycznego wykorzystania substancji psychodelicznych będzie dla nas dobrym rozwiązaniem?

Zawsze warto zwrócić się do specjalistów rozumiejących te procesy, zanim podejmiemy decyzję o przyjęciu psychodelików. Doświadczenie psychodeliczne jest bowiem bardzo głębokim i wrażliwym procesem. Osobami, których warto się poradzić mogą być np. psychologowie lub psychoterapeuci zorientowani w tej tematyce, otwarci na te substancje, posiadający niezbędną o nich wiedzę. Mam nadzieję że liczba takich osób w naszym kraju będzie rosła wraz z rosnącym zainteresowaniem psychodelikami.

W odpowiednich przygotowaniach kluczowy jest również proces przygotowania do samej sesji. Jest to zwykle cykl kilku spotkań poprzedzających sesję dawkowania. W przypadku badań prowadzonych obecnie na świecie obejmuje on zwykle: wywiad psychologiczny, zbudowanie bezpiecznej relacji pomiędzy uczestnikiem a terapeutami, pielęgnowanie postawy gotowości i akceptacji trudnych doświadczeń oraz określanie i rozwijanie intencji. Uczestnicy proszeni są o określenie powodów dla których sesja jest im potrzebna, nadziei z nią związanych oraz samego jej celu. Uczestnicy w trakcie tych spotkań dowiadują się też więcej o wybranej substancji, o tym jak może ona na nich wpłynąć i jak najlepiej reagować w określonych stanach. Pacjentów zachęca się do postawy zaufania i odpuszczenia oraz do bycia otwartym. W tym celu stosowane są techniki mindfulness, takie jak skanowanie ciała lub koncentracja na oddechu oraz ćwiczenia wizualizacyjne.

Np. w Imperial College London stosowane jest ćwiczenie w którym wykorzystuje się metaforę nurkowania po perłę. Uczestnicy są zachęcani do “nurkowania” w głębokie miejsca swojego umysłu, nawet tam gdzie wody są mętne i straszne. Może tam kryć się bowiem ukryty skarb – perła symbolizująca coś bardzo cennego i wartościowego w ich życiu. W ten sposób przygotowuje się uczestników do tego, że doświadczenie psychodeliczne może mieć również trudne etapy, których nie należy się bać. Wręcz przeciwnie, którym należy stawić czoła.

Jednak, nawet jeśli uznamy, że jesteśmy gotowi, może się okazać, że myślami zawędrujemy w nazbyt ciemne lub trudne dla nas miejsca, co zrobić aby uniknąć tzw. „bad tripa” lub jak z niego wyjść? Jak go wykorzystać na swoją korzyść jeśli już nam się zdarzy i jak pomóc komuś kto go doświadcza?

Już sama chęć uniknięcia „bad tripa” może spowodować, że go doświadczymy. Wynika to nie tylko z natury doświadczeń psychodelicznych co z natury wewnętrznych procesów psychologicznych i nawykowego, unikowego radzenia sobie z nimi. Im bardziej staramy np. uniknąć jakichś nieprzyjemnych myśli, uczuć i emocji, tym bardziej je nasilamy. Tak samo jest w tym wypadku. Dlatego w sesjach przygotowawczych tak duży nacisk jest kładziony na akceptację i gotowość do doświadczania trudności. Taka postawa, otwarta na wszystko co może się wydarzyć podczas doświadczenia psychodelicznego jest postawą właściwą. Unikanie, ucieczka, wypieranie mogą jedynie nasilić problem i przyczynić się do tzw.„bad tripa”. Niewłaściwe przygotowanie lub nieodpowiednie przeprowadzenie sesji mogą z kolei nasilić problemy które wystąpią również po sesji. 

Odpowiadając więc wprost na Pani pytanie – jeśli doświadczymy „bad tripa” w trakcie sesji to zachęcam do przyjęcia wyzwania, podążania w kierunku trudności, ciemnych i nieprzyjemnych miejsc. Zapytania – co robisz w mojej głowie? Czego chcesz mnie nauczyć? Stwarza to również okazję do tego by odkryć coś nowego, nauczyć się czegoś o sobie, nadać temu nowe znaczenie. To bardzo ważne, terapeutyczne elementy doświadczenia. 

Bardzo ważne jest też aby wówczas była przy nas wykwalifikowana osoba, która swoją postawą wsparcia, obecności i współczucia będzie mogła nam pomóc przejść przez trudne doświadczenie. Nie chodzi tu o werbalne tłumaczenie czegokolwiek. Raczej o podanie ręki, zapewnienie, że jesteśmy bezpieczni. 

Praktykowanie postawy akceptacji i gotowości jest również ważne w dłuższej perspektywie terapeutycznej, ponieważ stwarza okazję do ćwiczenia nowego, mniej unikowego podejścia do problemów życiowych. 

Już sama chęć uniknięcia „bad tripa” może spowodować, że go doświadczymy. Wynika to nie tyle z natury doświadczeń psychodelicznych co z natury wewnętrznych procesów psychologicznych i nawykowego, unikowego sposobu radzenia sobie z nimi.

Na czym polega integracja doświadczeń psychodelicznych? Jak się to odbywa w gabinecie i czy możemy integrację przeprowadzić również sami? Jeśli tak – jaki jest najlepszy na to sposób?

To co można zrobić samemu to na pewno spisać swoje doświadczenie, prowadzić dziennik, określać wartości oraz regularnie medytować. Z doświadczenia wiem jednak, że niewiele osób robi to dobrze i rzetelnie, dlatego zachęcam do korzystania z profesjonalnych usług psychoterapeutów.

Integracja psychodeliczna jest procesem bardzo ważnym, równie ważnym jak przygotowanie do sesji i sama sesja. Przede wszystkim dlatego, że wiele osób które doświadczyły psychodelików czuje po nich dezorientację, rozbicie, chaos. Nie wiedzą jak powrócić do życia.

Z kolei osobom które doznały transformującego wglądu podczas doświadczenia psychodelicznego może wydawać się, że zmiany w ich życiu będą trwałe i nie muszą już nic w tym kierunku robić. Tymczasem doświadczenie w miarę upływu czasu może zacząć się zacierać, a my łatwo powrócimy do starych, utartych schematów. Dlatego tak ważny jest proces terapeutyczny następujący po doświadczeniu. 

My opieramy integrację o model ACE  – Accept, Connect, Embody, stosowany w badaniach prowadzonych we wspomnianym już Imperial College London. Obejmuje on trzystopniową strukturę: zbierania narracji, destylowania kluczowych spostrzeżeń i wglądów oraz wspierania zmiany zachowań.

Proces ten musi zostać indywidualnie dopasowany do wybranej osoby i jej sytuacji. Zadaniem terapeuty jest wypełnić lukę pomiędzy wglądem z doświadczenia a okolicznościami życia klienta. Często jest to praca nad wartościami osoby i pomoc w zaangażowaniu się w życie zgodne z tymi wartościami. W przypadku osób które przyjęły psychodelik w celach terapeutycznych jest to niejednokrotnie nauka i wsparcie w sposobach radzenia sobie z powracającymi objawami – np. depresją. Bardzo dobrze pasują tutaj programy oparte na uważności (ang. mindfulness) takie jak MBCT – terapia poznawcza oparta na uważności, ACT – terapia akceptacji i zaangażowania oraz programy oparte na współczuciu (ang .compassion), np. MSC – Mindful Self-Compassion lub CFT – Compassion Focus Therapy. 

Panie Norbercie z głębi serca dziękuję za tę rozmowę oraz za wszystko co Pan robi w ramach Pańskiej pracy terapeutycznej.

Norbert Jamróz – Ukończył studia magisterskie z zakresu psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz z zakresu międzynarodowych stosunków gospodarczych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Jest także absolwentem studiów MBA na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu oraz Nottigham Trent University w Wielkiej Brytanii. Jest członkiem Association for Contextual Behavioral Science, ACBS Polska, MIND – European Foundation for Psychedelic Science oraz Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego.

>>> WRÓĆ DO PIERWSZEJ CZĘŚCI ROZMOWY <<<

Więcej informacji na:

Pozostałe linki: